Czy gry mobilne zastąpią komputerowe i konsolowe?
Popularność gier mobilnych rośnie z dnia na dzień, w zastraszającym tempie. Czy mogą być one zagrożeniem dla swoich komputerowych oraz konsolowych odpowiedników?
Garść statystyk
Wydawać by się mogło, że mobilne gry w żaden sposób nie zagrażają swoim starszym braciom, czyli produkcjom przeznaczonym na komputery oraz konsole. W końcu przecież na urządzeniach mobilnych gra się głównie poza domem, a po powrocie do niego każdy woli pograć na większym ekranie. Czy na pewno jest to prawda?
Według statystyk, rynek gier odnotował w poprzednim roku przychód w wysokości 46,1 miliarda dolarów, co stanowi aż 42% udziału w całym rynku gier, to niemal połowa. Warto dodać, że przychody z gier mobilnych mają tendencję wzrostową i w zeszłym roku odnotowano przyrost przychodów w wysokości 19%. Jeśli więc trend się utrzyma, jest całkiem duża szansa, że gry mobilne zaczną przynosić większe dochody niż komputerowe i konsolowe razem wzięte.
Jeśli chodzi o urządzenia, na których korzysta się z gier mobilnych. Zdecydowaną większość stanowią oczywiście smartfony, jednak ostatnio coraz większą popularnością cieszą się też tablety. Wartość ich sprzedaży stale wzrasta.
Jak to możliwe?
Gry mobilne mają nad tymi klasycznymi oczywistą przewagę, można w nie grać wszędzie. Oprócz tego warto zauważyć, że nie każdy posiada w domu komputer będący w stanie poradzić sobie z nowoczesnymi grami, zwłaszcza jeśli jest to laptop. Nie można z góry założyć, że w gry mobilne gra się tylko poza domem, gdyż spora część osób robi to również w domu.
Aczkolwiek raczej nie ma mowy o całkowitym wyparciu gier komputerowych i konsolowych przez mobilne produkcje. Nie sposób natomiast stwierdzić, że istnieje całkiem realna szansa, że niedługo mobilne produkcje będą stanowić ponad 50% udziałów w ogólnym rynku gier, można więc będzie mówić o przejęciu przez nie rynku.
Według prognoz popularność gier mobilnych ma stale wzrastać, co za tym idzie również przychody powinny rosnąć. Jeśli chodzi o przyszłościowe rozwiązania, to mówi się o modelu free to play, czyli takim gdzie za grę nie trzeba płacić. Często okazuje się, że opcjonalne mikropłatności za udogodnienia i akcesoria w grze przynoszą lepsze rezultaty niż stała opłata za zakup gry. Takie rozwiązanie wydaje się korzystne dla obu stron oraz pomaga grze zdobyć popularność. Zdecydowanie łatwiej promować darmową grę, niż taką gdzie za dostęp trzeba zapłacić kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych.